Było mi smutno. Leżałam pod drzewem w lesie. Było mi smutno. Czasami tęskniłam za dawnym życiem. Nagle koło mnie stanął czarny wilk. To był Iluweite.
-Co Ci?-Zapytał.
-Nie ważne...-Odpowiedziałam niechętnie.
-Ważne, czego taka samica tak przygnębiona?...-Popatrzył na mnie.
-Tęsknię za dawnym życiem i tyle...-Powiedziałam obojętnie.
-To ja pójdę...-Powiedział i odszedł.
-Ech..Czekaj!-Zawołałam, ale mnie nie ułyszał lub zignorował mnie.
Spuściłam głowę. Spodobał mi się. Teraz mnie trapiły dwie rzeczy...
"Idiotka ze mnie."-Pomyślałam.
I tyle dobrego z tego wszystkiego wyszło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz